Kilka dni temu pojawił się w naszym domu nowy członek rodziny. To piękna blondyneczka z delikatnym uśmiechem. Ma na imię Ola i całkiem zawojowała serduszko mojej córeczki. To była miłość od pierwszego spojrzenia w sklepie. Ola tak się spodobała Tatiance że ubłagała babcię o pieniążki i już Ola była jej. I w ten sposób nasze życie jest od kilku dni podprządkowane LALCE. Ola z nami je, chodzi na spacery, do sklepu na zakupy, śpią też razem. Szczerze mówiąc nie myślałam że będzie takim hitem. Stała się prawdziwą przyjaciółką mojej córeczki :) Ale pojawiły się też nowe problemy. Ola nie miała spodenek i sweterka i marzła. Cóż było robić, mama siadła do maszyny i uszyła spodenki i kapelusik, a że miał to być strój na wyprawę to i plecak do kompletu się przydał.
A wieczorem mama wzięła w ręce druty i do 2 w nocy dziergała swterek. Miał być ciepły i koniecznie z kapturem :)
Ale warto było, bo jak zobaczyłam rano minę mojego dziecka...bezcenne :)
A w chwili obecnej wyszywam elementy na woreczki do przedszkola.
Na chwilę obecną mam tyle. Na woreczku na kapcie dziecię zarzyczyło sobie Kitty baletnicę. W palanch element na trzeci woreczek na zapasowe ubranka. A potem tylko uszyć woreczki i wyprawka gotowa. I muszę się uwijać bo do września czasu już niewiele :)
Strasznie długi ten post wyszedł, mam nadzieję że Was nie zanudziłam. Podrawiam wszystkich czytających i zmykam do wyszywania :)

Taka mama to prawdziwy skarb :) Wszystko wyszło cudnie :)
OdpowiedzUsuńKapelusik jest super! Podziwiam! Za jakiś czas i mnie będa czekać takie przygody...
OdpowiedzUsuńśliczne ubranka uszyłaś :)Hafcik uroczy :)
OdpowiedzUsuń